. 2006-10-02 19:34:18

czuję, że umieram. wiesz jak wygląda śmierć? ma Twoje oczy, Twoją skórę, Twoje ramiona... Twój cudowny uśmiech... nie boli, gdy przychodzi, rozrywa od środka, wyciska łzy, chce, żebym płakała. śmierć ma 183 cm wzrostu, jest szczupła, ma włosy koloru ciemnego blondu, i zabójczy uśmiech. tym mnie uwiodła. wiesz czym jest śmierć? śmierć jest Tobą... gdy Ty jesteś o te 158km torów kolejowych ode mnie, gdy całujesz mnie w wspomnieniach, gdy patrzysz w ciemności jak oddycham podczas snu, gdy szepcesz, że kochasz... w snach.
patrzę na zdjęcia, wszystkie są żywe, Ty na nich jesteś.

dzień pierwszy, gdy Cię nie widzę, a już nie potrafię żyć.

strach się bać co będzie dalej.

bo przecież to ty jesteś moim życiem, moją duszą.

moja dusza jest 158km od ciała. czekam kiedy wróci na swoje miejsce.

kocham.

umieram.

skomentuj (1)

. 2006-08-16 22:00:42

zastanawiam się po co właściwie istnieje ten blog?
blog? internetowy pamiętnik, tak?
co ja tu właściwie jeszcze robię? nie mam co pisać, bo moje życie jest nudne jak flaki z olejem, czy też bez, co za różnica. dlaczego flaki są nudne? może im przykro jest, gdy tak się mówi, może one mają bardziej interesujące życie niż większość z nas? dlaczego osądzamy kogoś z góry, choć nie wiemy jaki jest?
owszem są momenty, że w moim krótkim, nastoletnim życiu pojawiają się małe, aczkolwiek dla mnie, jako zainteresowanej, ogromne zawirowania, porywają mnie wiry rzeki, zwanej- uczucie, obijam kolana i łokcie o ostre kamienie, by w końcu spaść ze 100m wodospadu prosto na odsłonięte skały.
i tak poobijana, wstać, otrzepać się i powiedzieć:
-halo?! jeszcze żyję! kurwa, jeszcze mnie nie dobiło!
a wracając d tematu bloga, to brak weny twórczej mi doskwiera, od dłuższego czasu. jak człowiek ma wakacje to nawet poprawnie zdania złożyć nie potrafi.
hura! hura! matura!
a po maturze staż w zajebistej firmie, w wypierdolistym biurowcu, na wyjebanym stanowisku: konserwatorka powierzchni płaskim.
chyba, ze pan minister roman 'large' giertych w kwietniu ogłosi:
'drodzy uczniowie, kochani maturzyści, matury nie będzie, jako że wszyscy jesteście tak genialni nie musicie przystępować do tegoż egzaminu. ale pamiętajcie, ż eniedługo wybory, chyba wiecie z jakiej listy startuję?'
w polsce szerzy sie propaganda. jest wszędzie. krzyczy nawet z półek w osiedlowym sklepie, nie wspominając o supermarketach a co dopieor takich potęgach jak hipermakety: tesco, e. leclerc, real i te inne takie.
życie młodego człowieka w tym zacofanym i zamkniętym kraju jest trudne, żeby nie powiedzieć arcytrudne. przeżycie tu od narodzin aż do śmierci graniczy z cudem. twoim jedynym ratunkiem jest podwyższenie zasiłków dla bezrobotnych, albo posada 'wiecznego studenta'. przeciez niezależnie od tego jaki kierunek skończysz, na jakiej uczelni i z jakim wynikiem bez 'pleców' będziesz nikim. chyba, że porwiesz się na widły i traktory i zablokujesz nasze 'autostrady' w liczbie paru, a w planach -nastu, z tymże plany te wkroczą w życie pewnie za czasów naszych wnuków czy prawnuków.

jednym zdaniem sytuacja naszego narodu przedstawia się tragicznie.
jeśli już nawet były premier zakłada sobie bloga, i prowadzi go sumiennie, dzieląc się z nami, szarym plebsem swoimi wygórowanymi rozmyślaniami, czemuż by to nie pozostać przy pisaniu jakże interesujących, gubiących po drodze sens notatek.

a weny jak nie było tak nie ma.

może kiedyś będę sławna, jak masłowska, bo co przeczytam jej książkę to za chuja nie potrafię zrozumieć o co chodziło. i za to ją kocham.

niech łaska boska oświeca horyzonty waszego zacnego życia, drodzy czytelnicy w liczbie: zero, a może i mniej niż zero.

skomentuj (2)

. 2006-08-14 23:15:23

życie jest jak pudełko czekoladek. raz na jakiś czas trafisz na te z orzechami, wielbioną woją, częściej zdarzają się marcepanowe, te których nie cierpisz. nie mas zna to wpływu.
szczęście? głupi ma zawsze szczęście? ale wiesz, ze tylko ktoś inteligentny potrafi je dostrzec?
głupcowi wydaje się, że wszystko co ma zawdzięcza sobie nie temu, że urodizł się w czepku. inteligent widzi ile głupiec włożył pracy w to, by być tym, kim jest i mieć to, co ma. i stwierdza, że ma on więcej szczęścia niż rozumu. inteligent znajduje mnóstwo innych rozwiązań, widzi strony dobre i złe. zastaawia się co mógłby zrobić w danej sytuacji. stara się przewidzieć jakie konsekwencje niesie za sobą wybrane przez niego rozwiązanie. głupca cieszy każda bzdura. on nie myśli znaim coś zrobi, on robi a potem rozważai to nie zawsze. czasem tlyko zastanawia się jak mu się udało.
bo czy widziałeś, by głupcowi coś się nie powiodło?
głupiec żyje wg carpie diem, głupiec jest szczęsliwy.
czy głupota jest równa szczęściu?
dlaczego głupi śmieje się częściej niż mędrzec? dlaczego głupiec płacze ze śmiechu a mędrzec z rozpaczy?
być moż etajemnica tkwi w tym, że głupiec nie zdaje sobie sprayw z wielu rzeczy, których człowiek inteligentny nie potrafi wyrzucić z głowy. głupiec nie zastanawia się nad końcem świuata, gdy inteligent próbuje obliczyc dokładną datę sądu ostatecznego, by dzień wcześniej zdążyć się wyspowiadać, pocałować dzieci na dobranoc, powiedzieć żonie, że ją kocha, kupić jej kwiaty, choć ostatnim razem kupił jej jedną czerwoną różę, na rocznicę ślubu, 5 lat temu...
głupiec robi takie rzeczy na codzien, nie martwi się następnym dniem, nie planuje...
głupiec ryzykuje, głupiec zyje całym sobą, głupiec bierze z życia garściami...

bo mieć wynik 134 w teście iq wcale nie jest wesoło, dla niektórych to przekleństwo.
to tak jak byc samotnym w tłumie osób, które mówią: 'ona nigdy nie jest sama'

to tak jakbys był upadłym aniołem, któremu szatan oderwał skrzydła...

bo 'tam, gdzie spadają anioły' dzieją się rzeczy niemożliwe...
niemożliwością jest być szczęśliwym w XXI wieku, gdzie nie ma jednego Boga, jest bóg władzy, bóg internetu...

słyszę trzepot skrzydeł, wyglądam na balkon, pochylam się, patrze, tak, w moim ogrodzie spadają anioły.
-witaj-mówię.
-nie martw się, ja czuwam-odpowiada.
-czy to znaczy, ze niemożliwe stanie się rzeczywistością?-pytam.
-jeśli uwierzysz.

nie wierzę, moż euwierze, kiedyś.
błogosławieni, którzy nie widzieli a uwierzyli...
nie jestem święta, nie jestem nawet błogosławiona. przeklęta zbyt wybujałą wyobraźnią. bojąca się ludzi, którzy oceniają choć nie znają. nienawidząca tych, którzy gasza ostatnie światełko nadziei.

skomentuj (0)

200...5? 2005-12-28 11:04:05

biorąc pod uwagę, że 3 dni do sylwestra, a mogę później nie mieć czasu...
uwzględniając, że koniec świata miał nastąpić bodajże już trzy razy a ja... nadal żyję...
wierząc, że świat ma się obrócić w proch w 2012 roku, bo tak przepowiedzieli majowie...
może tak pokrótce napiszę, co sie wydarzyło w tym 'nieszczęśliwie-szczęśliwym' roku...
6 stycznia-pierwsze spotkanie, rozmowa w zadymionym pubie z fajkami w ustach, przy coca-coli...
8 stycznia-brawurowy wypad do sąsiedniego miasta, pierwsza podróż pociągiem, pierwszy pocałunek, pierwsze kłucie w sercu tak mocne, że nie dało się go nie czuć przez ponad 3 godziny...
9 stycznia-Finał WOŚP, 3 godziny na ławce 'pod kasztanami', 3 godziny marznięcia z nim, patrzenia w gwiazdy, gadania o wszystkim i o niczym, niezapomniane...
15 stycznia-pierwszy kontakt z teściową, tak istotnego faktu, który waży o dalszych losach naszego związku nie można pominąć, bo mamusia jest jak wyrocznia, spodoba się synowa-ok, nie spodoba sie-won...
29-30 stycznia-pierwsza noc spędzona na rozmowach o niczym, sluchaniu muzyki i patrzeniu w świece...
12 lutego-pierwszy big bukiet róż, żeby nie było wcześniej dostawałam pojedyncze...
5 marca-wieczór pt. 'hot breathe on my neck', trzeba komentować?, chyba nie...
12 marca-17 urodziny, pierwsza oficjalna wizyta u mnie, starcie rodzice vs. adam...
15 marca-cytat roku: 'kobieta jest jak matematyka- skomplikowana i nie do zrozumienia' autorstwa ani o...
2 kwietnia-śmierć Jana Pawła II, osoby, która pozwalała mi wierzyć w ludzi, dzięki której chciało się ufać innym...
8 kwietnia- 'szukałeś nas, teraz my znaleźliśmy Ciebie'...
12 czerwca- 18-stka adama, cudowna noc, pełna śmiechu (bez podtekstów, nic z tych rzeczy)...
13-15 czerwca- wycieczka klasowa, i tu zaczęło się komplikować...
24 czerwca- świadectwo bez paska, pierwszy raz w życiu, średnia 4,66...
9 lipca- firts time...
15-28 lipca-kolejny przewrót, nie ma przyjaźni, nie ma przyjaciół, przyjaźń to fikcja...
1 wrzesnia-urodziny Oliviera, mój nowy nabytek, mój nowy brat...
16 listopada-jak się wali to wszystko na raz, utrata zaufania rodziców, jestem na dnie, nie liczę się...
17 listopada-półmetek...
międzyczas-kłótnie, rozstania, powroty, łzy...
11 grudnia- ławka nad wisłokiem z piwem w reku, z nią przy boku, pierwsza rozmowa od niepamiętnych czasów, jesteśmy na dobrej drodze...
12 grudnia-rozpoczęcie kursu prawa jazdy...
15,16,19 grudnia-matury, napisał, ufam, że dobrze, trzymałam kciuki, nadal trzymam...
20 grudnia-wigilia klasowa, życzenia jak każde inne, ale od trzech osób niezapomniane, wzruszające, a.o., p.k., k.w...

Podsumowując, rok obfity we wzloty i upadki, jak każdy, z jednej strony najszczęśliwszy rok w życiu, z drugiej najwięcej w ciągu tego roku straciłam, przyjaciół, zaufania...
Z jednej strony jesteś ty, dzieki któremu zyskałam tyle ile mogłam zyskać w ciągu całego swojego życia...

Usłyszałam, że jestem sympatyczna, że jednak ktoś mnie lubi, że mam się zawsze usmiechac, że mam nadal wprowadzać zycie we wszystko co jest 'umarłe', że mam nie zatracac optymizmu, że niejednaosoba chciałaby być taka jak ja, że musze uwierzyć w siebie...

Staram się i wierze, że kiedys się uda...

skomentuj (8)

szafirowa romanca 2005-11-07 21:36:41

szafirową nitkę wiezór plącze,
szafirowe cienie zwodzą nas,
szafirowy, szafirowy chłopcze,
że mnie kochasz, powiedz jeszcze raz.
jeszcze raz w sekrecie
szukasz moich rąk,
jeszcze raz jak pierścień
drży księżyca krąg,
jeszcze raz namowy i rozmowy,
jeszcze raz, mój chłopcze szafirowy-
jeszcze raz w jaśminy,
jeszcze raz pod wiatr,
jeszcze raz popłynie
pieśń beż słów przez świat,
jeszcze raz powróżysz z płatków róży
i powtórzysz wszystko jeszcze raz.

jeśli kiedyś będziesz w wielkiej biedzie,
zagubiony w plątaninie lat,
do altany dawnej cię powiedzie,
zaprowadzi szafirowy ślad-
szafirowe ptaki
z szafirowych gniazd,
szafirowe szlaki
szafirowych gwiazd,
szafirowe noce i noc owa
od szafiru cała szafirowa,
szafirowe suknie, szafirowy cień,
w szafirowym oknie szafirowy dzień.
jeśli raz pokochasz w życiu szafir,
pójdziesz w szafir jako jedna z gwiazd.

1935 K.I. Gałczyński

skomentuj (2)

dojrzewa się z czasem.... 2005-11-01 12:52:10

jako dziecko potrafiłam godzinami wymieniać rzeczy, które bym sobie kupiła, które wtedy były dla mnie niezbędne...
-co byś zrobiła gdybyś wygrała w lotka 6mln złotych?
-kupiłabym sobie rower, lalke barbie z domkiem i samochodem, itp.itd.
dzisiaj, po upływie lat wielu, nadal wydaje mi się niekiedy, że brakuje mi wiele do szczęście...
dzisiaj zadano mi to smao pytanie, jak brzmiała odpowiedź?
nie, nie odpowiedziałam, że kupiłabym sobie stos ciuchów, najlepiej tych z nejlepszymi metkami...
nie, nie odpowiedziałam, że chodziłabym na imprezy i wyjechała w podróż dookoła świata...

-zrobiłabym sobie prawo jazdy za własne pieniądze, żeby nie naciągac rodziców na kolejne koszty, kupiłabym sobie małt, zgrabny samochód i mieszkanie, żebym miała gdzie mieszkac na studiach, resztę złożyłabym na koncie w banku, żebym z czasem mogła płacić opłaty, gdybym nie miała już grosza przy duszy...

człowiek się zmienia!

skomentuj (1)

i've never gonna change 2005-10-28 20:39:49

bezczelna
złośliwa
niewyrozumiała
zbyt pewna siebie?

oj tak, tak myślą, pewna siebie, zarozumiała, obojętna... suka!

tłumaczyć się? nie widzę sensu i tak nic to nie zmieni
choć prawdę mówiąc suką jestem, nie ulega wątpliwości...
dlaczego będąc samą w domu potrafię się wypłakać, potrafię mysleć i stanowic o rzeczach, które chciałabym w sobie zmienić, a gdy tylko na horyzoncie pojawia się 'ktoś' ubieram maskę 'obojętności' bądź 'usmiech no.10'?

bo boję się prawdy, bo boję się siebie...

bo jestem zbyt szara by konkurować z ludźmi, którzy mnie otaczają, bo wolę nie zawierać bliższych znajomości, by znowu się nie rozczarować...

i teraz nawet przy nim, przy którym dawniej otwierałam się cała, przy którym płakałam, mówiłam rzeczy, które siedziały we mnie gdzieś głęboko...

teraz nawet przy nim nie potrafię być sobą...

coś się ze mną złego porobiło.

skomentuj (2)

MAM BRATA! 2005-09-01 18:20:10

Brat mi się przed chwilą urodził! A miała być dziewczynka. Zdrowy, ale w ostatniej chwili wydobyty z brzucha. Poprzez cesarskie cięcie, bo jakieś komplikacje były! W kazdym razie jest dobrze!
Hurra!
Mam brata!

skomentuj (4)

przepraszam Cię... 2005-08-04 19:04:05

... choć raz usłyszeć te słowa.
Nie z ust kogoś, kto nie zawinił...
Nie dlatego, by mnie zbyć...
Nie z litości...
... choć raz usłyszeć te słowa.
Z głębi serca...
Z powodu znalezienia przyczyny kłótni...

Choć raz nie czuć się winną.
Choć raz nie przepraszać.
Choć raz być przeproszoną.

Nigdy.

Mam dość wykorzystywania.
Mam dość bycia tą gorszą.
Mam dość bycia nikim.

Zobaczyć Ciebie stojącą przede mną i słysząc: "Wybacz mi."

Może nie Ciebie, którąś z Was, którąkolwiek, dla której byłam tylko koleżanką w potrzebie, dla której stałam się zbędna, gdy znalazło się nowe.

Teraz nic nie pomaga.
Jest On. On jeden. On trwa. On czuwa. On kocha. On tuli. On płacze. On śmieje się...

... ze mną.

On jeden mi został.

Smutno mi.

skomentuj (4)

no comment 2005-06-29 10:44:31


spać przy otwartym balkonie...

39 stopni gorączki...

niemoc narządów mowy...

boląca głowa...

antybiotyk...

pocukrować herbatę masłem...

skomentuj (1)

Księga Gości